O co tutaj właściwie chodzi?

Dlaczego Hustle Castle jest taka wciągająca? Nie wiem, z pozoru to zwykły "klikacz". Zbierasz surowce, sprzęt ubierasz ludzi i każesz im walczyć. Prawie nie masz wpływu na przebieg samej walki (z wyjątkiem spelli). Kończą Ci się jabłka (podstawowy surowiec do wykonywania akcji) i siedzisz bez celu klikając po raz setny na te same postacie... W komentarzach najczęściej przewija się określenie "podróbka Fallout-a Shellera". Po co grać w podróbkę skoro jest oryginał?

No właśnie, w FS też grałem, ale całkiem szybko mi się znudził. Lubię post-apo, ale klimat średniowiecza bardziej mi odpowiada. Ale nie to jest najważniejsze.

W FS schron budowałeś praktycznie sam dla siebie. Za to Hustle Castle ma całkiem fajnie rozbudowany tryb online. Tutaj masz możliwość rywalizacji z innymi ludźmi. Możesz atakować ich na mapie, zdobywając punkty rankingu (i oczywiście grabić ich z surowców ;). Oczywiście sam też musisz zadbać o obronę swojego zamku. Jest tryb areny, gdzie 15 graczy walczy o specjalne punkty. Jeśli jesteś w klanie, możesz chwalić się swoimi sukcesami czy zdobyczami z innymi. Możesz wyzwać kolegów na pojedynek i spuścić im łomot (albo samemu go dostać ;)
Twórcy obiecują dodatkowo wojny klanów i tryb współpracy... na razie to tylko obietnice ale wierze że w końcu to wprowadzą.
Tryb online sprawia ze gierka staje się ciekawsza niż "oryginał".

Ale właściwie o co chodzi w tej gierce?
Główny watek fabularny polega na ocaleniu princezny Olivii z rąk okrutnika który ją porwał. Czy królewna należycie się "odwdzięczy" po uwolnieniu? ;) Pozostawiam to Waszej wyobraźni ;)

Żeby dać radę Lordowi Abyss-owi trzeba ulepszać armię, a nie można tego zrobić bez ulepszenia budynków. A wszystko zajmuje czas... później nawet tygodnie ;)
Armię wzmacniamy szkoląc wojowników; zdobywając dla nich coraz lepsze przedmioty i korzystając ze skutecznych formacji.

I właśnie tworzenie silnej armii która stawi czoło innym Lordom jak dla mnie jest głównym celem Hustle Castle.

Komentarze