Na początku będzie zagadka:
Którym spell casterem doładowali byście maga wskrzeszającego?
Gdyby ktoś nie zauważył, różnią się one warunkiem aktywacji. Pierwszy uruchamia się po wskrzeszeniu, drugi po śmierci sojusznika.
Przez jakiś czas używałem tego pierwszego (po resie). Grałem z jednym resem i wykombinowałem sobie tak:
"gdy padnie mi tank, mag wykona res-a. Kolejny czar ładował by się ok 11s. ale artefakt się uruchomi, przyspieszy odnowę o 80% i po ok 2s będzie mógł wskrzesić znowu"
Pomysł wydawał się świetny, jednak w walkach coś szło nie tak... przeglądałem statystyki i zobaczyłem, że mag wskrzeszał mniej niż powinien. Rzuciłem replay na czat klanowy, a Zakapior i Milo znaleźli problem. Potem kilka walk testowych dla potwierdzenia i sprawa stała się jasna.
Kiedy rzucimy okiem na opis podobnego artefaktu, time distorsiona, możemy zauważyć, że przyspiesza on "next ability cooldown", czyli następnego zaklęcia.
Założyłem, że skoro w spell caster pisze jedynie o przyspieszaniu "ability cooldown" (bez next), to przyspiesza on nawet aktualnie ładowany czar. A wychodzi na to, że nie...
Jeśli na resa wrzucimy dopalacz aktywowany po resie, to będziemy mieli następującą sekwencje:
zgon => wskrzeszenie => rozpoczęcie ładowania kolejnego czaru, trwające 11s. => aktywacja artefaktu => po 11s. załadowanie czaru i gotowość do kolejnego resa
Dla tych, którzy chcą w uproszczeniu:
Na maga z ressurectin dajemy dopalacz(spell caster) aktywowany po zgonie sojusznika(when an ally dies)
A co jeśli mamy tylko taki, który jest aktywowany po resie?
Jeśli używamy tylko jednego maga wskrzeszającego, to ten artefakt będzie na nim bezużyteczny. Wychodzi na to, że spell caster też powinien mieć w opisie "next ability", czyli przyspieszenie następnego czaru. No chyba, że jest to błąd gry i kiedyś to naprawią.
Taki spell caster aktywuje się dopiero wtedy gdy nasz mag kogoś wskrzesi, ale zanim przyspieszy następne zaklęcie wskrzeszania (które ładuje się 11s) minie jego czas działania (5s).
Inaczej może wyglądać sytuacja, gdy mamy dwóch magów wskrzeszających.
Nie zrobiłem testu, dlatego opiszę teoretycznie jak mogło by to wyglądać:
Załóżmy, że mamy dwóch magów wskrzeszajacych, pierwszy bez artefaktu, drugi z spell casterem aktywowanym po resie. Gdy mag 1 przywróci komuś życie, aktywuje tym samym dopalacz założony na magu 2. Mag 2 ma teraz 5s na to, żeby kogoś wskrzesić i załapać się na przyspieszenie kolejnego czaru.
Inną opcją jaka mi przychodzi do głowy, to wykorzystanie zbroi ze sklepu areny, która jako dodatek ma resurrection dla jej nosiciela.
Nie mam takiego pancerza, dlatego poprosiłem kolegów, żeby spróbowali ustalić czy taki armour wskrzesza przed czy po magu. Ale jeśli by się okazało, że najpierw działa wskrzeszanie ze zbroi, to tym samym aktywowało by to dopalacz maga, i wtedy miał by on 5s na to, żeby wskrzesić sojusznika. Gdyby zdążył, to kolejnego resa mógłby wykonać po ok 2s.
A więc jeśli maga wskrzeszającego chcemy doładować spell casterem aktywowanym po resie, to musimy mieć przynajmniej dwóch wskrzeszaczy, a artefakt założyć na tego maga, który wskrzesza jako drugi w kolejności. Musi też tak się złożyć, że w czasie mniejszym niż 5s zginie przynajmniej 2 członów drużyny.
A który mag wskrzesza jako drugi? To będzie temat kolejnego wpisu ;)
W najbliższych dniach spróbuję też potwierdzić testem działanie spell castera (po resie) na drugim magu, jednak wydaje mi się, że to jest już ostateczna wersja tekstu ;)
Którym spell casterem doładowali byście maga wskrzeszającego?
Gdyby ktoś nie zauważył, różnią się one warunkiem aktywacji. Pierwszy uruchamia się po wskrzeszeniu, drugi po śmierci sojusznika.
Przez jakiś czas używałem tego pierwszego (po resie). Grałem z jednym resem i wykombinowałem sobie tak:
"gdy padnie mi tank, mag wykona res-a. Kolejny czar ładował by się ok 11s. ale artefakt się uruchomi, przyspieszy odnowę o 80% i po ok 2s będzie mógł wskrzesić znowu"
Pomysł wydawał się świetny, jednak w walkach coś szło nie tak... przeglądałem statystyki i zobaczyłem, że mag wskrzeszał mniej niż powinien. Rzuciłem replay na czat klanowy, a Zakapior i Milo znaleźli problem. Potem kilka walk testowych dla potwierdzenia i sprawa stała się jasna.
Kiedy rzucimy okiem na opis podobnego artefaktu, time distorsiona, możemy zauważyć, że przyspiesza on "next ability cooldown", czyli następnego zaklęcia.
Założyłem, że skoro w spell caster pisze jedynie o przyspieszaniu "ability cooldown" (bez next), to przyspiesza on nawet aktualnie ładowany czar. A wychodzi na to, że nie...
Jeśli na resa wrzucimy dopalacz aktywowany po resie, to będziemy mieli następującą sekwencje:
zgon => wskrzeszenie => rozpoczęcie ładowania kolejnego czaru, trwające 11s. => aktywacja artefaktu => po 11s. załadowanie czaru i gotowość do kolejnego resa
Dla tych, którzy chcą w uproszczeniu:
Na maga z ressurectin dajemy dopalacz(spell caster) aktywowany po zgonie sojusznika(when an ally dies)
A co jeśli mamy tylko taki, który jest aktywowany po resie?
Jeśli używamy tylko jednego maga wskrzeszającego, to ten artefakt będzie na nim bezużyteczny. Wychodzi na to, że spell caster też powinien mieć w opisie "next ability", czyli przyspieszenie następnego czaru. No chyba, że jest to błąd gry i kiedyś to naprawią.
Taki spell caster aktywuje się dopiero wtedy gdy nasz mag kogoś wskrzesi, ale zanim przyspieszy następne zaklęcie wskrzeszania (które ładuje się 11s) minie jego czas działania (5s).
Inaczej może wyglądać sytuacja, gdy mamy dwóch magów wskrzeszających.
Nie zrobiłem testu, dlatego opiszę teoretycznie jak mogło by to wyglądać:
Załóżmy, że mamy dwóch magów wskrzeszajacych, pierwszy bez artefaktu, drugi z spell casterem aktywowanym po resie. Gdy mag 1 przywróci komuś życie, aktywuje tym samym dopalacz założony na magu 2. Mag 2 ma teraz 5s na to, żeby kogoś wskrzesić i załapać się na przyspieszenie kolejnego czaru.
Inną opcją jaka mi przychodzi do głowy, to wykorzystanie zbroi ze sklepu areny, która jako dodatek ma resurrection dla jej nosiciela.
Nie mam takiego pancerza, dlatego poprosiłem kolegów, żeby spróbowali ustalić czy taki armour wskrzesza przed czy po magu. Ale jeśli by się okazało, że najpierw działa wskrzeszanie ze zbroi, to tym samym aktywowało by to dopalacz maga, i wtedy miał by on 5s na to, żeby wskrzesić sojusznika. Gdyby zdążył, to kolejnego resa mógłby wykonać po ok 2s.
A więc jeśli maga wskrzeszającego chcemy doładować spell casterem aktywowanym po resie, to musimy mieć przynajmniej dwóch wskrzeszaczy, a artefakt założyć na tego maga, który wskrzesza jako drugi w kolejności. Musi też tak się złożyć, że w czasie mniejszym niż 5s zginie przynajmniej 2 członów drużyny.
A który mag wskrzesza jako drugi? To będzie temat kolejnego wpisu ;)
W najbliższych dniach spróbuję też potwierdzić testem działanie spell castera (po resie) na drugim magu, jednak wydaje mi się, że to jest już ostateczna wersja tekstu ;)



Czyli jeśli mam dwóch resów i tylko jeden artefakt po zgonie, to nie ma za bardzo znaczenia, któremu go dam? Czy jednak może temu drugiemu, skoro środkowy mag odpala pierwszy resa?
OdpowiedzUsuńhmm… jeśli jako pierwszy wskrzesi mag bez dopalacza, to zgon i tak aktywuje dopalacz na drugim magu. Jeśli w ciągu ok 3-4 s. od tego pierwszego wskrzeszenia nikt znowu nie zginie to dopalacz w zasadzie "przeminie" bez efektu.
UsuńAle jeśli jako pierwszy wskrzesza mag z dopalaczem, to w zasadzie od razu będzie mógł wykonać kolejnego (drugiego) resa, no i w razie czego drugi mag będzie czekał z naładowanym resem.
Dopalacz daj magowi środkowemu ;)
Dopalacz nie przeminie bez efektu, tylko spowoduje -90% dmg, czyli zrobi więcej szkody niż pożytku.
Usuń